Co uniemożliwią już niedługo plany ogólne? Głos urbanistów po pierwszych doświadczeniach.
Koniec z łatwym powiększaniem terenów mieszkaniowych
Nowe przepisy dotyczące planów ogólnych (POG) wprowadzają duże zmiany w tym, gdzie i jak można budować domy. Doświadczenia urbanistów. prac nad Planami Ogólnymi między innymi w Cieszynie, Mirsku czy Lubomierzu pokazują, że swoboda zabudowy działek – zwłaszcza na wsi i na terenach podmiejskich – będzie teraz mocno ograniczona.
Do tej pory gminy mogły swobodnie wyznaczać nowe tereny pod zabudowę mieszkaniową. Teraz będzie to znacznie trudniejsze. Wskaźniki zawarte w Planie Ogólnym , które określają, ile terenu można przeznaczyć na zabudowę mieszkaniową, praktycznie uniemożliwiają powiększanie takich obszarów.
Liczą się tylko działki z pozwoleniem na budowę
W wielu gminach w planie ogólnym znalazły się tylko te działki, które już mają wydane pozwolenie na budowę. W innych, np. w Mirsku czy Lubomierzu, nawet takie działki – jeśli leżą poza zwartą zabudową – nie będą brane pod uwagę. To oznacza, że samo posiadanie gruntu nie daje gwarancji, że będzie można na nim postawić dom.
Gdzie jeszcze można dostać warunki zabudowy?
Szansą pozostają tzw. tereny uzupełnień zabudowy. To miejsca, gdzie można ubiegać się o decyzję o warunkach zabudowy (WZ). Jednak zwykle pokrywają się one z obszarem istniejącej zabudowy. Rzadko obejmują nowe tereny, więc liczenie na to, że niezabudowane pola czy łąki będą się kwalifikowały, jest mało realne.
Co to oznacza dla właścicieli działek?
Najważniejsza zmiana to fakt, że nie będzie już można „dowolnie” zabudowywać działek. Kluczowe stają się dwa dokumenty: decyzja o warunkach zabudowy (WZ) oraz pozwolenie na budowę (PnB). Bez nich postawienie domu będzie praktycznie niemożliwe.
Podsumowanie
Plany ogólne wprowadzają porządek w przestrzeni, ale jednocześnie ograniczają możliwości budowania w wielu miejscach. Jeśli ktoś myśli o budowie domu, powinien sprawdzić, czy jego działka znajduje się w obszarze objętym planem i czy posiada już odpowiednie decyzje. To one będą teraz decydować o tym, czy inwestycja dojdzie do skutku.